KONTAKT : ekoherbal . kooperatywa @ gmail .com ; tel: 504 468 107 / 500 275 955

OLEJE ZIMNOTŁOCZONE – koniecznie świeże

Oleje roślinne tłoczone na zimno są wartościowym elementem zdrowej diety. Zawierają one często w swoim składzie dobroczynne dla naszego zdrowia kwasy tłuszczowe, a także witaminy i związki polifenolowe. Każdy rodzaj oleju cechuje się swoistymi walorami zdrowotnymi oraz charakterystyczną stabilnością oksydacyjną (łatwością jełczenia), które zależą przede wszystkim od składu kwasów tłuszczowych takiego produktu. Im więcej występuje w oleju kwasów tłuszczowych zawierających wiązania nienasycone (podwójne), takich jak na przykład kwas linolowy (LA, omega-6) oraz jeszcze bardziej wrażliwy alfa-linolenowy (ALA, omega 3), tym większa jego podatność na niekorzystne zmiany zachodzące pod wpływem nieodpowiedniego przechowywania. Organizm człowieka nie potrafi syntetyzować kwasów tłuszczowych LA oraz ALA, dlatego powinny być one obecne w naszym pożywieniu. Skoncentrowanym źródłem tych składników pokarmowych są oczywiście oleje, wśród których na szczególną uwagę zasługuję te, które są tłoczone na zimno. Wśród olejów tłoczonych na zimno nie wykazano obecności bardzo niekorzystnych dla zdrowia izomerów trans kwasów tłuszczowych, natomiast w olejach rafinowanych poddawanych procesom rafinacji i dezodoryzacji możliwa jest obecność izomerów trans w ilościach ok. 1 %.

.
Jednym z problemów współczesnej zachodniej diety jest nieodpowiedni stosunek kwasów tłuszczowych omega 3 do kwasów tłuszczowych omega 6. Aby go poprawić i uchronić się przed rozwojem chorób cywilizacyjnych, warto spożywać oleje zawierające w swoim składzie duże ilości kwasów omega 3. Do takich należą olej lniany (ok. 50% składu to omega 3), olej z lnianki (inaczej rydzowy, 35-40%) czy olej konopny (20% omega 3). Spożywanie tych olejów może mieć dobroczynne dla naszego zdrowia skutki pod jednym ważnym warunkiem: muszą one być tłoczone na zimno oraz świeże. Bardzo istotny jest również sposób ich przechowywania: niska temperatura oraz ciemna, szklana butelka są tutaj niezbędne. Zanim jednak olej trafi od producenta na nasz talerz, mija często długa droga. Niestety kwasy tłuszczowe wielonienasycone, a szczególnie typu omega 3, bardzo łatwo ulegają zmianom oksydacyjnym – potocznie mówiąc, jełczeją pod wpływem światła, powietrza oraz ciepła. Spożywanie olejów omega 3, które uległy zjełczeniu powoduje skutki odwrotne do zamierzonych. W nasze błony komórkowe wbudowują się wówczas uszkodzone kwasy tłuszczowe, które zaburzają ich prawidłowe funkcjonowanie. Oleje zjełczałe są dla naszego organizmu toksyczne także z innego powodu: nasilają procesy wolnorodnikowe, które powodują uszkodzenie innych elementów strukturalnych budujących nasze komórki, takich jak lipidy błonowe, białka czy nasze DNA. Procesy wolnorodnikowe to główna przyczyna starzenia się organizmu oraz chorób takich jak miażdżyca, cukrzyca czy nowotwory. Świeży olej to podstawa, dlatego właśnie najlepsze właściwości prozdrowotne będą miały oleje omega 3 spożywane wkrótce po procesie ich wytłoczenia.

Tu znajdziecie poradnik świadomego konsumenta

Chciałabym zaprosić do tego działu osoby, które lubią świadomie decydować co kupują.

Ponieważ żyjemy w czasach, w których faktyczną władzę sprawują firmy i ich interesy, świadome kupowanie stało się odpowiedzialnym zadaniem, naszym małym głosem w sprawie ekonomii, ekologii i nie tylko. Decydujemy, które produkty będą na rynku, a które będą z niego znikać. Ponieważ świat „zaśmiecany” jest produktami kiepskiej jakości, nigdy wcześniej tak, jak teraz, nie potrzebowaliśmy informacji i edukacji w tym zakresie. Żywność to podstawa naszego przetrwania, ale i ekonomii w skali kraju i świata, narzędzie polityki i manipulacji. Jesteśmy producentami żywności, ale i konsumentami – i nimi byliśmy, oczywiście, znacznie wcześniej. Wychowaliśmy się w mieście, a teraz „wrastamy” w wieś. W miarę jak obserwujemy świat produkcji żywności, coraz bardziej otwierają nam się oczy, coraz więcej widzimy, rozumiemy, ale i dziwimy się temu wszystkiemu. Nasze zakupy od tamtego czasu znacznie się zmieniły, tak jak i nasz sposób odżywiania. Chcielibyśmy dzielić się z Wami wszystkim tym, co uważamy za ważne dla każdego kupującego i jedzącego, a co sami już poznaliśmy.

Drugim powodem, dla którego powstaje ten poradnik, jest siła reklamy. Oczywiście, każdy w jakiś sposób musi się zareklamować, pokazać, dotrzeć do swoich odbiorców. Kiedy czytamy jednak opisy producentów i handlowców, często robi nam się słabo. Od czego? Od  typowych „marketingowych bajerów”, które nic nie wnoszą, nie dają faktycznej informacji, a jedynie wywołują wrażenie, które w nas pozostaje i po którym nawet nie zastanawiamy się nad sensem danej „informacji”. Ponieważ znamy niektóre tematy „od kuchni”, łatwo nam to wyłapać. Jako konsumenci, sami nie lubimy być manipulowani. Dlatego zdecydowaliśmy, że w zgodzie z naszym sumieniem zamiast „czarować” – będziemy informować. Nam nie zależy, żeby sprzedawać jak najwięcej – jesteśmy przecież małym producentem, który nie jest w stanie zaspokoić potrzeb całego świata. Zależy nam na bliższym i bardziej bezpośrednim kontakcie z naszymi odbiorcami, na zaufaniu do nas i naszych produktów. Chcemy, aby były one wybierane świadomie.

Mamy nadzieję, że ten poradnik będzie naszym skromnym głosem w tak ważnej sprawie i wielu z Was będzie z niego czerpać. Zachęcamy także do dzielenia się własnymi uwagami i spostrzeżeniami w tym temacie.

Ziołomiody – cała prawda

No i co to takiego ten ziołomiód?

Na wstępie zaznaczę, że ziołomiodami nazywa się dwa odrębne rodzaje produktów pszczelich, co może powodować pewne zamieszanie czy nieuzasadnione wątpliwości w świecie pszczelarzy oraz amatorów miodu.

Ziołomiody będące w obszarze naszych ostatnich zainteresowań i doświadczeń przywędrowały do nas z Rosji, kraju o bogatych tradycjach bartnickich, ale i zielarskich. To właśnie tam za sprawą dr. n. med. N. P. Iorisza rozpoczęto w 1939 r. działania zmierzające do otrzymania nowych środków leczniczych, które łączyłyby pożyteczne właściwości  miodu i ziół. Mieszano syrop i łączono go z ekstraktami z ziół, a następnie taki preparat podawano pszczołom, które odparowywały go, zagęszczały i mieszały ze swoimi enzymami.

Do czego doprowadził taki eksperyment? Okazało się, że substancje aktywne z ziół zostały zachowane i wzbogacone o działanie enzymów pszczelich. Właściwie ekstrakt z całej rośliny jest znacznie bogatszy pod względem składu niż wyłącznie nektar tej samej rośliny, np. o cenne flawonoidy. Badania wykazały o wiele większą zawartość witamin i biopierwiastków w ziołomiodzie marchwiowym, którego 25 g pokrywało zapotrzebowanie dobowe na wit B1, B2, C, P, PP i kwasu pantotenowego, ponadto wykryto znaczne ilości fosforu, wapnia i żelaza. Ziołomiody wykazały także większą zawartość hydroksykwasów mleczka pszczelego, co za tym idzie, prawdopodobnie także i peptydów antymikrobowych, AMP. Przypuszcza się, iż może to być związane z zaangażowaniem większej liczby młodych pszczół przy przerabianiu pokarmu podanego do ula. Wskazuje to na silniejsze działanie antymikrobowe ziołomiodu w stosunku do miodu nektarowego. Z kolei enzym pszczeli – inwertaza – rozkłada sacharozę na glukozę i fruktozę tak samo, jak ma to miejsce w przypadku nektaru. Eksperymenty przeprowadzono także na innych surowcach, takich jak igliwie sosny, świerku, jodły, pokrzywy, tymianku, głogu, aronii, aloesu, jeżówki.

A jak to wpływa na kondycję pasieki? Walerij A. Isodorov podaje, iż, z wyjątkiem nagietka, pszczoły większość syropów ziołowych pobierały chętnie. Najkorzystniejszy wpływ na rodziny w badanej grupie surowców miała pokrzywa i jeżówka. Zaobserwowano zmniejszenie śmiertelności pszczół oraz rozwój gruczołów gardzieli pszczelej. Sami zaobserwowaliśmy zwiększenie intensywności rozmnażania roju, w stopniu podobnym do tego z okresu głównych pożytków (okresu nektarowania najważniejszych roślin miododajnych).

Skąd w takim razie całe zamieszanie wokół ziołomiodów? Otóż istnieje równolegle bogata tradycja mieszania ziół z miodem i takie produkty również nazywane są „ziołomiodami”. Te „ziołomiody” wywodzą się  z receptur aptecznych podawanych na konkretne dolegliwości i takie receptury na pewno znajdziecie na naszej stronie. Niektóre pasieki robią również i takie „ziołomiody”. Osobiście uważam, że taki „ziołomiód” każdy mógłby przyrządzić sobie w domu samodzielnie. Niejednoznaczność nazwy wywołuje jednak zamieszanie. Niektórzy uważają ziołomiody – te przerobione przez pszczoły – za „podróbki” miodu nektarowego. Przyznam, że angażowanie energii pszczelarza wraz z pszczołami do zrobienia takiego ziołomiodu jest kilkakrotnie większym wysiłkiem niż gdy pszczoły samodzielnie przerabiają sam nektar, zatem nie doszukiwałabym się tego typu skojarzeń. Osobiście podpisuję się pod słowami autora książki, którą wspieram się przy pisaniu tego artykułu, iż ziołomiód jest kolejnym, równorzędnym produktem pszczelim – nie naśladuje miodu nektarowego, ale cechuje się własnymi walorami. Ponadto smakuje znacznie lepiej niż miód zmieszany z ziołami. I jeszcze jedno: taki ziołomiód nie ulega krystalizacji, zatem nie należy się niepokoić, że mógł zostać podgrzany.

Dla mnie ogromnym plusem ziołomiodu jest to, iż ekstrakt można przygotować ze świeżych ziół, ponieważ zostaje dobrze zakonserwowany. W przypadku niektórych roślin może mieć to znaczenie z uwagi na utratę niektórych substancji czynnych lub witamin w trakcie suszenia. Za korzyść uważam również to, że w smaczny i przyjemny sposób można uzupełnić trochę biopierwiastków, flawonoidów i innych substancji czynnych oraz poprawić odporność organizmu. Jest to też dobra alternatywa dla syropu z apteki.

Poniżej kilka tabel z cytowanej książki, dotyczących przeprowadzonych badań.

W artykule oparłam się na rozdziale z książki Walerija A. Isidorowa „Alchemia pszczół”.

Polecam także treść artykułu autorstwa prof. Bogdana Kędzi, opublikowanego w czasopiśmie „Postępy Fitoterapii”:

http://www.czytelniamedyczna.pl/3821,znaczenie-ziolomiodow-w-lecznictwie.html

Ziołomiody z Apiteki Ekoherbal.

dav

dav